RSS
środa, 27 listopada 2013

Jesteśmy u przyjaciół na imprezie. Pojawił sie tez ich sąsiad pracujący w firmie zajmującej się wyposażeniem łazienek. Rozmawiamy, w tle włączony telewizor. Akurat widzimy teledysk z nagą Rihanną w wannie. Oglądam i wspólnie z koleżanka zastanawiamy sie czy i gdzie ona ma silikon, faceci rozmarzeni kontemplują ładne kształty i ślinią się. Wyjątkiem jest tylko wspomniany sąsiad-ogląda w skupieniu i stwierdza - taka złota armatura to jest wyjątkowo rzadka.

11:28, aatlanika
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 listopada 2013

Leżymy sobie w trójkę w łóżku, ja przysypiam, małż z małą na brzuchu. Tę miłą atmosferę przerywa malowniczy paw. Mycie, przebieranie...

Po jakimś czasie:

ON: To jest jedyna kobieta, która może mnie obrzygać, obsikać i opluć.

No to mamy jasność - pissingu nie będzie. Od razu mi lepiej.

12:03, aatlanika
Link Komentarze (2) »
środa, 16 października 2013

Tak więc nadszedł ten dzień kiedy życie wywróciło się do góry nogami, zrobiło fikołka i nadal jeszcze nic nie wróciło do normy. To znaczy wróciło ale przeszło w tryb karmienie-spanie-przewijanie i tak od półtora miesiąca kiedy to po drugiej stronie brzucha jest nasza córka. Moje wszystkie wcześniejsze obawy na szczęście się nie sprawdziły bo tak, jestem w stanie przewinąć dziecko i nie odrzuca mnie to jakoś specjalnie, z grubsza wiem jak ją ubrać, podnieść i póki co udało mi się nie urwać żadnej kończyny przy ubieraniu i rozbieraniu.

Na szczęście mała jest spokojna i lubi dużo spać więc nie wyglądam jak chodzące zombie tylko taka nieco bardziej okrągła wersja mnie. Nadal nie ciumkam do wszystkich dzieci w okolicy i lubię tylko wybrane bachory ale do mojej gugam, piszczę i robię z siebie zupełnego kretyna ale calkiem mi       z tym dobrze. Staram się nie być bardzo toksyczna dla otoczenia i nadal da się jeszcze ze mną pogadać na tematy niedzieciowe ale ostatnio odkryłam zdumiewającą rzecz - ludzie generalnie lubią dzieci :). Mała działa podobnie jak pies na spacerze - różni nas zaczepiają, zaglądają do wózka i czasami udzielają róznych porad. Nie uciekam z wrzaskiem tylko spokojnie rozmawiam bo ja też trochę wyluzowałam i całkiem dobrze się odnajduję w tej nowej sytuacji. Nie wiem czy za kilka tygodni powiem to samo i czy młode nadal będzie tak łaskawe ale na razie to mamy bardzo sympatyczny egzemplarz :)

Również odkryłam kto kupuje buty takim nie chodzącym dzieciom - dziadkowie, ciocie i rodzice, którym lekko pada na mózg. Mała posiada już całkiem sporą kolekcję w swojej szafce tylko ciągle zapominamy jej te buty ubrać...

buty

14:21, aatlanika
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 sierpnia 2013

U mnie nadal bez większych zmian - zdążyliśmy zrobić generalny remont i ciąża przechodzi tak trochę obok tego, a jak ktoś mnie pytał "kiedy termin" to odpowiadałam, że miał trwać 4 tygodnie, a już się przedłużyło do 8 tygodni. Dopiero widząc pełny niezrozumienia wzrok osoby pytającej reflektowałam się, że to chodzi o planowany poród... Nadal ten dzień zbliża się nieubłaganie, a ja mam momentami wrażenie, że to wszystko dotyczy kogoś innego i te wszystkie ubranka, gadżety    i inne sprawy to są trochę z innej planety. Mam nadzieję na egzemplarz łatwy w obsłudze... A dzisiaj pogadaliśmy sobie z małżonem tak:

JA: Kochanie boję się jak to teraz będzie...

ON: No jak to jak, jak w tradycyjnej polskiej rodzinie. Ja cię będę lał, a ty się będziesz zajmowała dzieckiem.

JA: Przewidujesz dla mnie jeszcze jakąś rolę???

ON: Nie, masz się tylko dawać przelatywać i lać.

To pogadaliśmy, a ja się naprawdę zastanawiam co się teraz zmieni i jak to wszystko ogarniemy :).

20:48, aatlanika
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 25 marca 2013

Broniłam się tyle lat i nie chciałam słyszeć o żadnych bachorach, ale od pewnego czasu niektóre, wybrane dzieci zaczęły mi się podobać. Dodatkowo, sporo naszych przyjaciół wkroczyło w etap dzieciowego szaleństwa i tak małymi kroczkami myślałam sobie co by było gdyby. Od myślenia do działania trochę minęło, a jak już decyzja została podjęta to okazało się, że to wcale tak nie działa, że młode od razu się zagnieżdża - zwłaszcza jak się nie ma już od dawna 20 lat. W końcu jednak się udało i coś się zakotwiczyło. Aktualnie 4 miesiąc i nerwowo odliczam czy na pewno zdążymy ze wszystkimi planami do września. A w planach remont generalny, zakupy, zmiany pracowe i obawy jak tę kuwetę ogarnąć. Plus jest taki, że nie mam czasu skupiać się za bardzo na jednej sprawie bo trzeba załatwiać kolejnych dziesięć :).

Aktualnie zgłębiam tajniki mody niemowlęcej:

body

Tagi: ciąża
11:11, aatlanika
Link Komentarze (16) »
czwartek, 17 stycznia 2013

Od tygodnia siedzę w domu, kaszlę jak gruźlilk w fazie zaawansowanej i powoli zaczyna mnie trafiać bo większych efektów polekarstwowych nie odnotowałam. Wykorzystuję w związku z tym biednego małżonka i zmuszam do pozycji na kota. Pozycja na kota wygląda tak, że ja się przytulam, on się wyrywa, a ja oczekuję, że będzie grzał i mruczał. Musimy to jeszcze dopracować.

KOTECZEK

14:29, aatlanika
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 19 listopada 2012

Jesteś kompletnie nieprzygotowana do życia! - tak zawyrokowała moja siostra usłyszawszy ode mnie historię delegacji. Otóż spędziłam tam kilka dni, wracałam o nieludzkich porach po kilkunastu godzinach pracy ale jednak miałam problemy z zaśnięciem. Kiedy tylko doczołgałam się już do łóżka, umościłam z książką i sięgnęłam po herbatę, usłyszałam łup! łup! łup! w ścianę. Chcąc nie chcąc zaczęłam nasłuchiwać co tam się dzieje, a dobiegające aaaaah i oooooh po jakimś czasie uświadomiły mi, że nikt tam nikogo nie morduje. Uspokojona pogrążyłam się w lekturze, minęło jakieś 20 minut i cała scenka powtórzyła się kolejny raz i kolejny i jeszcze jeden... Od godziny 21 do 2 w nocy akcja trwała nieprzerwanie. Rano próbowałam zorientować się kto tam mieszka, na śniadaniu nie namierzyłam żadnych nastolatków, a najbardziej zainteresował mnie wytrzymały pan.

Podekscytowana streściłam całą sytuację jej, poskarżyłam się też jaka jestem niewyspana.

Ona skwitowała, że jak nie można wroga pokonać to trzeba się przyłaczyć - może lubią trójkąty!

Ja: Ale ja nawet gdybym chciała to nie miałam jak - zabrałam tylko niewyjściową piżamę flanelową z Hello Kitty...

Ona: No tak - Ty to jesteś kompletnie nieprzygotowana do wyjazdów służbowych. Dziwić się, że nie awansowałaś jeszcze :)

Ja: Ale mój szef jest gejem, biednemu to zawsze wiatr w oczy ...

21:47, aatlanika
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 listopada 2012

Zastanawiam się czy ktoś tu jeszcze zagląda? Brakuje mi pisania ale ostatnio nie mam na nic czasu...

Poniższe tak na rozgrzewkę :)

Mikołaj 

16:04, aatlanika
Link Komentarze (9) »
piątek, 05 października 2012

Z cyklu opowieści znajomych:

ON: Jechałem autobusem z tym gościem i ŧłumaczyłem mu całkę Lebesgue'a i wszyscy ludzie się na nas dziwnie patrzyli...

ONA: Może coś źle powiedziałeś ?


 

11:15, aatlanika
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 lipca 2012
Co można zrobić by mąż zaczął się z nami bardziej integrować?Wystarczy mieć problemy z kręgosłupem. Wtedy mąż przydaje się bardzo w kwestiach "maszczenia zada" lub w fazie początkowej bolesno-drażliwo-upierdliwej do donoszenia herbatek/obiadów/książek itd. Bardzo istotne jest żeby ta faza wypadła w okolicach weekendu bo w ciągu tygodnia trudno liczyć na 100% uwagę i trzeba się doczołgać wszędzie we własnym zakresie... Równie ciekawie można rozpocząć urlop. Przed wyjazdem człowiek nabywa poduszkę rehabilitacyjną ( polecam sklep seniora w necie), zabiera ją ze sobą do samolotu w bagażu podręcznym, pilnuje jak źrenicy, a po zameldowaniu w pokoju okazuje się, że poduszki nie ma! Okazuje się, że zagnęła w akcji podczas zamiany pokoju. Oczywiście rola tego złego niezadowolonego wczasowicza przypadła wiadomo komu... Jak wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic, nalożyłam krem i piżamę zorientowałem się że nie mam na czym spać. Chłop stanowczo zaprotestował przeciwko udaniu się do poprzedniego pokoju po zgubę tłumacząc, że przecież 2 w nocy i on już śpi. Nie przekonało mnie to zupełnie i w końcu poszedł sprawdzić w recepcji. Musiał być bardzo przekonujący bo nadtępnego dnia 3 osoby przyniosły nam dodatkowe poduszki :)
piątek, 22 czerwca 2012

Mam wrażenie, że teraz jest istny wysyp L-ek na drogach. W związku z tym przypomniały mi się moje zmagania te dobre kilka lat temu.

Tuż po odebraniu prawka doszłam do wniosku, że instruktorzy jazdy wprowadzają w błąd. Otóż odkryłam, że spokojnie da się jeździć mając zaciągnięty hamulec ręczny. Auto wydaje wtedy podejrzane odgłosy i piszczy na zakrętach, ale da się jechać. Zanim zwróciłam uwagę, na niepozorną kontrolkę, po lewej stronie deski rozdzielczej, udało mi się przejechać w ten sposób jakieś 5 kilometrów.

ON: Jak mogłaś tak jechać??? Nie widziałaś czerwonej kontrolki???

JA: No nie. Jakbym zauważyła o przecież bym coś zrobiła prawda?

ON: Taa - zadzwoniła do mnie...Ale to się rzuca w oczy! Wygodnie ci się tak jechało??? Przecież mówiłaś, że auto ci słabło i wydawało dziwne odgłosy?

JA: No tak …

ON: I co wtedy robiłaś ?

JA: No… dodawałam gazu …

ON: Rany boskie… 

Mam wrażenie, że moje notowania u małżonka poleciały na łeb na szyję po tym wyznaniu :)

prawko demotywator

wtorek, 12 czerwca 2012

Pozostając w klimacie poniżej krókie wyjaśnienie :)

spalony

wtorek, 17 kwietnia 2012

Co robi mąż kiedy niezła, półnaga kobieta wsuwa mu dłoń pod koszulę i ta ręka i sunie w dół oczekując na miłe skutki swoich działań?

Otóż ten facet krzyczy: ałaaa!!!! To jest zły dotyk!!!

I to by było na tyle jeśli chodzi seks małżeński :)

23:39, aatlanika
Link Komentarze (6) »
środa, 28 marca 2012

JA (słodko mruczę) Kochaaanie ?

ON: Czego?

JA: A pójdziesz ze mną na Śnieżkę?

ON: Nie.

JA: Ale to jest bardzo dobry film, gra tam Jula Roberts, może to dziecinne ale przecież możemy się odmłodzić trochę.

ON: Nie pójdę bo nie chciałaś iść ze mną na Muppety!

I to wszystko jeśli chodzi o nasze poważne stadło małżeńskie...

piątek, 24 lutego 2012

Mrozy odpuściły, breja pośniegowa w toku. Alleluja! Mamy prawie wiosnę. Do świeżej trawki i rozkwitających pąków białych róż jeszcze dłuższa chwila dlatego w międzyczasie można udać się do ciepłej galerii handlowej i tam w skupieniu zinwentaryzować nowe kolekcje, a potem zanurkować     w kierunku doła, którego uprzednio łapiemy. Bo jak to się stało, że rozmiar, który tuż po wakacjach był idealny nagle wydaje się dużo za mały? Kiedy to się stało i po czym właściwie - po tej rozgrzewajacej pizzy od czasu do czasu, a może po nutelli wyżeranej na tyle szybko, że biedna nie dotrwała nigdy do zaplanowanych naleśników? Tak czy inaczej fakty są nieubłagane i pozostaje albo wymienić garderobę na większą albo zabrać się za siebie tak by spokojnie wrócić do swoich ulubionych ubrań sprzed zimy. Postanowiłam skorzystać z opcji numer dwa i zaatakowałam. Taktycznie przeczekałam święta, potem kolejne imprezy, a jak już nie miałam żadnej wymówki to ruszyłam do ataku. Zaskoczony, nie spodziewajacy się niczego organizm zareagował fochem             i skubany nie zaczął chudnąć. Ooo tak to się nie będziemy bawić - zawzięłam się i do ograniczającej diety dołożyłam Zumbę. Po mojej wcześniejszej kondycji pozostało tylko mętne wspomnienie dlatego aktualnie nie mogę chodzić, ciężko mi podnieść ręce do góry, a po pierwszych zajęciach najpierw przybrałam kolor purpury, później squaw, a wreszcie skończyłam na stonowanej piggy. W poniedziałek atakuję dalej :).

12:52, aatlanika
Link Komentarze (10) »
czwartek, 16 lutego 2012

Rozmawiałam z pewną zaprzyjaźnioną nauczycielką, która stanowczo nakazała mi opisać maturę sprzed wieelu lat kiedy to 99%uczniów maturę zdawało, a o tym 1%. który oblał opowiadało się jeszcze przez długie lata...

Otóż w moim roczniku był taki jeden kolega, który szczególnym orłem nie był w żadnym przedmiocie, ale matematyka to już mu się jawiła jako największe zło. Przed maturą upewnił się, że nie zapomnimy o nim i litościwie podeślemy mu ściągę. Akcja została przeprowadzona pozytywnie - właściwie nafaszerowana kanapka trafiła do adresata, ten przepisał co miał przepisać, a nauczycielka o dobrym sercu udawała, że nic nie widzi. Porównaliśmy wyniki zadań i zadowoleni z efektów wszyscy wyszliśmy z sali. Niedługo potem okazało się, że kolega jako jedyny nie zdał. Autor ściągi zszokowany dociekał jak to możliwe i komisyjnie stwierdzono, że kolega przepisał zadania odwrotnie - tzn. zaczął od tyłu, a gdyby nauczyciel miał jeszcze jakieś wątpliwości co się stało i co to była za pomroczność jasna to pracowicie przepisał również słowo verte umieszczone przecież pomiędzy zadaniami i oznaczające pewnie jakieś tajemnicze wzory...

matura śmieszne

wtorek, 07 lutego 2012

tatuaż

Chodził mi po głowie tatuaż ale może to jeszcze przemyślę ...

 

czwartek, 02 lutego 2012

Jak nieświadomie stać się korpo-gwiazdą…

JA: Dziewczyny czy wy czyścicie swoje myszki?

One: Że co ?

Ja: No czy czyścicie myszki, moja się ciągle zapycha…

One: Pokładają się…

Ja: Taa, same zboki dookoła, a ja chciałam zadbać o naszą infrastrukturę firmową. Myszka optyczna również wymaga odświeżania bo inaczej przestaje działać. Porządnemu człowiekowi to zawsze wiatr w oczy :)

15:09, aatlanika
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 30 stycznia 2012

JA czytam, on czyta, cisza i spokój...

JA przypominam sobie o czymś: a w ogóle to mnie kochasz?

ON: Nie

JA: Ale jak to nieee? Ja to mam wpisne w kontrakcie, obiecywałeś, na dobre i na złe, w chorobie i w zdrowiu, a w sumie teraz masz prościej bo jestem jeszcze piękna i młoda, a do tego zdrowa. To może się jeszcze zastanowisz i odpowiesz właściwie???NO WIĘC????

ON: Nie! czytam nie mam podzielnej uwagi i teraz cię nie kocham.

Acha ... Czyli jeszcze rokuje, nie trzeba szukać innego modelu ...

10:47, aatlanika
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 stycznia 2012
piątek, 27 stycznia 2012

Wpadamy z póóóźną (choć zapowiedzianą wcześniej) wizytą do przyjaciół na tańce, hulanki i swawole. Kiedy zaczynamy się zbierać słyszę uroczy dialog dwóch takich co sie nad suką znęcali.

ON1: O nie bądź świnia! Psu się chce pić!

ON:2 Ale to suka jest...

ON1: Suka też się chce napić! No masz - i nadstawia kieliszek.

ON:2 No zwariowałeś!! Nie dawaj jej wina!!!

My: no właśnie!! Pogięło cię??? wino dla psa...

ON2: No właśnie, żadne wino. Ja już ją częstowałem wiśniówką, a nie można mieszać.

13:43, aatlanika
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 stycznia 2012
wtorek, 24 stycznia 2012

Jesteśmy pokłóceni w związku z czym zachowuję wyniosłe milczenie i najbardziej to wkurza mnie samą. On krąży po domu, robi obiad i denerwuje mnie jeszcze bardziej (bo przecież nie będę się z nim bratać jedząc coś co przygotował!) W końcu on postanawia zacieśnić więzi i łapie mnie za biust.

JA (piszczę): Ale my się nie spoufalamy ani nie molestujemy! Poza tym ja jestem obrażona!

ON (spokojnie): Ależ cały czas się tego trzymam - tak sobie tylko palce ćwiczę i rozprostowuję.

Pffff...

 

niedziela, 22 stycznia 2012

To tyle jeśli chodzi o postanowienie noworoczne MNIEJ ŻREĆ po świętach ...

gruby kot

środa, 18 stycznia 2012

Dostałam maila z takim demotywatorem jak poniżej i zastanawiam się co w tym śmiesznego? Gdyby nikomu nic się nie stało, gdyby rodziny zaginionych nie czekały na jakieś informacje to może by i było zabawne, a tak to hmm niesmaczne... Podobnie mam z katastrofą smoleńską - tam gdzie giną ludzie tam nie powinno być miejsca na żarty. Jakoś nikogo nie bawiłby wypadek w którym zginąłby mu ktoś bliski to dlaczego tak szybko powstają takie poniższe obrazki?

costa

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... http://www.facebook.com/plugins/follow.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fautomoimprzyjacielem&width&height=80&colorscheme=light&layout=standard&show_faces=true