|
wtorek, 17 kwietnia 2012
Co robi mąż kiedy niezła, półnaga kobieta wsuwa mu dłoń pod koszulę i ta ręka i sunie w dół oczekując na miłe skutki swoich działań? Otóż ten facet krzyczy: ałaaa!!!! To jest zły dotyk!!! I to by było na tyle jeśli chodzi seks małżeński :)
środa, 28 marca 2012
JA (słodko mruczę) Kochaaanie ? ON: Czego? JA: A pójdziesz ze mną na Śnieżkę? ON: Nie. JA: Ale to jest bardzo dobry film, gra tam Jula Roberts, może to dziecinne ale przecież możemy się odmłodzić trochę. ON: Nie pójdę bo nie chciałaś iść ze mną na Muppety! I to wszystko jeśli chodzi o nasze poważne stadło małżeńskie...
piątek, 24 lutego 2012
Mrozy odpuściły, breja pośniegowa w toku. Alleluja! Mamy prawie wiosnę. Do świeżej trawki i rozkwitających pąków białych róż jeszcze dłuższa chwila dlatego w międzyczasie można udać się do ciepłej galerii handlowej i tam w skupieniu zinwentaryzować nowe kolekcje, a potem zanurkować w kierunku doła, którego uprzednio łapiemy. Bo jak to się stało, że rozmiar, który tuż po wakacjach był idealny nagle wydaje się dużo za mały? Kiedy to się stało i po czym właściwie - po tej rozgrzewajacej pizzy od czasu do czasu, a może po nutelli wyżeranej na tyle szybko, że biedna nie dotrwała nigdy do zaplanowanych naleśników? Tak czy inaczej fakty są nieubłagane i pozostaje albo wymienić garderobę na większą albo zabrać się za siebie tak by spokojnie wrócić do swoich ulubionych ubrań sprzed zimy. Postanowiłam skorzystać z opcji numer dwa i zaatakowałam. Taktycznie przeczekałam święta, potem kolejne imprezy, a jak już nie miałam żadnej wymówki to ruszyłam do ataku. Zaskoczony, nie spodziewajacy się niczego organizm zareagował fochem i skubany nie zaczął chudnąć. Ooo tak to się nie będziemy bawić - zawzięłam się i do ograniczającej diety dołożyłam Zumbę. Po mojej wcześniejszej kondycji pozostało tylko mętne wspomnienie dlatego aktualnie nie mogę chodzić, ciężko mi podnieść ręce do góry, a po pierwszych zajęciach najpierw przybrałam kolor purpury, później squaw, a wreszcie skończyłam na stonowanej piggy. W poniedziałek atakuję dalej :).
czwartek, 16 lutego 2012
Rozmawiałam z pewną zaprzyjaźnioną nauczycielką, która stanowczo nakazała mi opisać maturę sprzed wieelu lat kiedy to 99%uczniów maturę zdawało, a o tym 1%. który oblał opowiadało się jeszcze przez długie lata... Otóż w moim roczniku był taki jeden kolega, który szczególnym orłem nie był w żadnym przedmiocie, ale matematyka to już mu się jawiła jako największe zło. Przed maturą upewnił się, że nie zapomnimy o nim i litościwie podeślemy mu ściągę. Akcja została przeprowadzona pozytywnie - właściwie nafaszerowana kanapka trafiła do adresata, ten przepisał co miał przepisać, a nauczycielka o dobrym sercu udawała, że nic nie widzi. Porównaliśmy wyniki zadań i zadowoleni z efektów wszyscy wyszliśmy z sali. Niedługo potem okazało się, że kolega jako jedyny nie zdał. Autor ściągi zszokowany dociekał jak to możliwe i komisyjnie stwierdzono, że kolega przepisał zadania odwrotnie - tzn. zaczął od tyłu, a gdyby nauczyciel miał jeszcze jakieś wątpliwości co się stało i co to była za pomroczność jasna to pracowicie przepisał również słowo verte umieszczone przecież pomiędzy zadaniami i oznaczające pewnie jakieś tajemnicze wzory...
wtorek, 07 lutego 2012
czwartek, 02 lutego 2012
Jak nieświadomie stać się korpo-gwiazdą… JA: Dziewczyny czy wy czyścicie swoje myszki? One: Że co ? Ja: No czy czyścicie myszki, moja się ciągle zapycha… One: Pokładają się… Ja: Taa, same zboki dookoła, a ja chciałam zadbać o naszą infrastrukturę firmową. Myszka optyczna również wymaga odświeżania bo inaczej przestaje działać. Porządnemu człowiekowi to zawsze wiatr w oczy :)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
JA czytam, on czyta, cisza i spokój... JA przypominam sobie o czymś: a w ogóle to mnie kochasz? ON: Nie JA: Ale jak to nieee? Ja to mam wpisne w kontrakcie, obiecywałeś, na dobre i na złe, w chorobie i w zdrowiu, a w sumie teraz masz prościej bo jestem jeszcze piękna i młoda, a do tego zdrowa. To może się jeszcze zastanowisz i odpowiesz właściwie???NO WIĘC???? ON: Nie! czytam nie mam podzielnej uwagi i teraz cię nie kocham. Acha ... Czyli jeszcze rokuje, nie trzeba szukać innego modelu ...
niedziela, 29 stycznia 2012
piątek, 27 stycznia 2012
Wpadamy z póóóźną (choć zapowiedzianą wcześniej) wizytą do przyjaciół na tańce, hulanki i swawole. Kiedy zaczynamy się zbierać słyszę uroczy dialog dwóch takich co sie nad suką znęcali. ON1: O nie bądź świnia! Psu się chce pić! ON:2 Ale to suka jest... ON1: Suka też się chce napić! No masz - i nadstawia kieliszek. ON:2 No zwariowałeś!! Nie dawaj jej wina!!! My: no właśnie!! Pogięło cię??? wino dla psa... ON2: No właśnie, żadne wino. Ja już ją częstowałem wiśniówką, a nie można mieszać.
czwartek, 26 stycznia 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
Jesteśmy pokłóceni w związku z czym zachowuję wyniosłe milczenie i najbardziej to wkurza mnie samą. On krąży po domu, robi obiad i denerwuje mnie jeszcze bardziej (bo przecież nie będę się z nim bratać jedząc coś co przygotował!) W końcu on postanawia zacieśnić więzi i łapie mnie za biust. JA (piszczę): Ale my się nie spoufalamy ani nie molestujemy! Poza tym ja jestem obrażona! ON (spokojnie): Ależ cały czas się tego trzymam - tak sobie tylko palce ćwiczę i rozprostowuję. Pffff...
niedziela, 22 stycznia 2012
środa, 18 stycznia 2012
Dostałam maila z takim demotywatorem jak poniżej i zastanawiam się co w tym śmiesznego? Gdyby nikomu nic się nie stało, gdyby rodziny zaginionych nie czekały na jakieś informacje to może by i było zabawne, a tak to hmm niesmaczne... Podobnie mam z katastrofą smoleńską - tam gdzie giną ludzie tam nie powinno być miejsca na żarty. Jakoś nikogo nie bawiłby wypadek w którym zginąłby mu ktoś bliski to dlaczego tak szybko powstają takie poniższe obrazki?
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Rozmawiam z moją dorosłą siostrą i aktualizuję jej wiedzę na temat naszych sylwestrowych wyczynów. JA: To był sylwester przebierany, wystąpiły postaci z Harrego Pottera, Denis Rozrabiaka, Zorro, pirat, policjantka, Pocahontas i inni. A w ogóle to się czułam jak w akademiku bo w imprezę było zaangażowane jeszcze jedno mieszkanie i wszyscy tańczyliśmy razem :) ONA: Ooo to faktycznie ciekawie. Słuchaj a może przyjedziesz po mnie i wrócimy razem? JA: Mogę przyjechać tylko będę dopiero po pracy. ONA: A tak to nie … Mam Czarodziejkę z księżyca o 17. JA: Że co ????? ONA: no czarodziejkę z księżyca co... wznowili!!!!!! i puszczają w tv!! Odkryłam to tydzień temu a to już jest 23 odcinek!!!!!!! JA: …. Czy to jest ta bajka którą oglądałaś w zerówce? ONA: Ja byłam juz w podstawówce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I to w tych poźniejszych klasach Kochałam tę bajkę, byla taaaaaaaaaaaaaaka super JA: Dobrze, rozumiem … ONA: No nie nabijaj się! Ty smiejesz się z mojej czarodziejki, Ty która robiłaś wężyk na klatce w przebraniu piratki?! Właściwie to ma rację, jeszcze biorąc pod uwagę moją miłość do Kubusia Puchatka to nie powinnam się dziwić – widocznie mamy tak rodzinnie :)
piątek, 30 grudnia 2011
wtorek, 27 grudnia 2011
Chodzę po domu, smarkam, chrząkam i prycham. On siedzi w pokoju i nie reaguje. W końcu przychodzę i oznajmiam, że coś mnie bierze. JA: A w ogóle to może umrę!!! ON: Eee to nie tak prosto... JA: Tak! Zejdę sobie, a ty się nawet nie zorientujesz - chlipię. ON:No chodź, przytulę cię JA: Lekko udobruchana przysuwam się w jego kierunku, a co robi on? Molestuje mnie! Odsuwam się - miałeś mnie tylko pocieszać bo chora jestem! ON: No co... Jak już masz kojfnąć to najpierw cie jeszcze przelecę póki ciepła jesteś... To tak żebym cię lepiej zapamiętał i mile wspominał. Właściwie to chociaż na reanimacyjne usta-usta mogłabym liczyć...
niedziela, 25 grudnia 2011
Oczywiście w ferworze przedświątecznym nie miałam czasu nawet uruchomić komutera dlatego lekko spóźnione życzenia Wszystkiego najlepszego!!!!
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Jest leniwy niedzielny poranek. Zrobiłam sobie manicure i pedicure i wróciłam do łóżka. Układam się delikatnie żeby nie narazić się na stratę mojego świeżego lakieru. ON leży i intensywnie gra na komórce, nie reaguje na zachęty słowne zmierzające do szczęśliwego finału poranka w postaci dobrego śniadania. JA Poddaję się w końcu i skupiam na blogach. ON decyduje się wstać i łaskocze mnie w stopę… (i twierdzi zaraza jedna, że tak się najszybciej przesuwam!) JA Eeej przestań!!! Mam pomalowane paznokcie i wiesz że nie mogę się za bardzo ruszać! ON Wiem, taką cię najbardziej lubię, gdybyś jeszcze nie mogła za bardzo mówić…
środa, 14 grudnia 2011
Koleżanka pracuje w dużej firmie. Przyjęła tam handlowca - ten dostał służbowe wyposażenie w postaci samochodu, laptopa i telefonu. Po upłynięciu czasu zatrudnienia zarząd postanowił nie przedłużać z nim umowy o czym poinformował go odpowiednio wcześniej. Termin pracy upływał w poniedziałek, a o co zapytał pan handlowiec? czy on mógłby jeszcze zostawić sobie auto do weekendu bo miał wcześniej zaplanowany wyjazd w góry. Oczywiście nie miał zgody na prywatne wyjazdy służbowym autem więc na taką bezczelność wszystkim opadły ręce. W korporacji z kolei wystepuje szczyt niefrasobliwości. Na ogólnodostępnej drukarce ktoś zostawił sobie wydrukowany kupon rabatowy i tak sobie leży od kilku dni i może jeszcze nie byłoby to tak interesujące gdyby nie to, że znajduje się tam również nazwisko właściciela kuponu... A jakie fajne szczyty wystepują u Was ?:)
czwartek, 08 grudnia 2011
Zbieramy się, biegam po domu i nerwowo szukam kolejnych sztuk garderoby, których mogę użyć. W końcu znajduję i zaczynam się ubierać. W międzyczasie łapię w locie suszarkę i zabieram się za układanie włosów. Kiedy już mam na sobie wałki i prezentuję się nadzwyczaj malowniczo z jednym zderzakiem z przodu i z dwoma odbojnikami po bokach, do pokoju wchodzi chłop, patrzy na mnie z niesmakiem i stwierdza: - Jak tak się na ciebie patrzę to widzę, że jeszcze długo nie wyjdziemy z domu. Zanim się upodobnisz do ludzi to potrwa dłuuugo. Jak zawsze wsparcie człowiek znajduje u najbliższych :)
piątek, 02 grudnia 2011
Przychodzą takie chwile, że w życiu kobiety, że lubi sobie posiedzieć przy garach. Siedzieć to może za dużo powiedziane, ale przebywać w okolicach kuchni. Przenosi sobie tam wtedy laptopa, uruchamia głośniki i w rytm "we are the champions" i "I will survive" rozpoczyna czarowanie i zaklinanie, a efekty zwalają z nóg. Nie, uprzedzę tu wrednych złośliwców - testerzy nie padają po tym moim żarciu jak muchy tylko ścielą mi się do kolan błagając o więcej. Wiedzą, że następna taka okazja nie pojawi się za szybko dlatego podlizują się jak mogą. Niedawno wpadłam w ciąg i w ciągu jednego tygodnia pojawiły się na naszym stole: krem z brokułów, krem z dyni, leczo, bakłażan, wymyślne sałatki itd. Zachwycona własną zajebistością podałam chłopu kolejny taki wyrób własny i usiadłam oczekując komplemetów. Po przedłużającej się ciszy chłop w końcu spytał: A czy jest szansa na kotleta schabowego w najbliższym czasie? (tu widząc mój zabijający wzrok) Bo to wszystko jest pyszne tylko mnie się marzy coś takiego prostego od czasu do czasu. To ja tu rozwijam jego horyzonty i kubki smakowe ...
piątek, 18 listopada 2011
U nas występuje symbioza zaawansowana w pełym rozkwicie... ON: Kochanie jutro będzie twój ulubiony film JA: Ooo, ale który? ON: No z tą rudą i z terminatorem JA: aa z tą od rybki? ON: NO właśnie, memory fajf i wszystko jasne Tłumaczenie: Ruda i terminator to "Prawdziwe kłamstwa", a to drugie to "Rybka zwana Wandą"
środa, 09 listopada 2011
poniedziałek, 07 listopada 2011
Leżymy w łóżku. On kurczowo obejmuje pilota, a moja prośba o wyłączenie telewizora zostaje odebrana jako zmasowany atak na jego niezależność. Przecież ON OGLĄDA! Po minucie słyszę regularne pochrapywanie. Szturcham go i lojalnie uprzedzam: jednoczesnego chrapania i odgłosów tv nie zdzierżę! Musisz wybrać jedną opcję - w przeciwnym wypadku będę kopać! Chłop wyłączył telewizor i mogłam spokojnie delektować się książką. Bardzo sobie cenię te krótkie chwile po wyłączeniu telewizora, a przed jego zaśnięciem...
sobota, 05 listopada 2011
W końcu nadeszła ta wielkopomna chwila kiedy to firma zdecydowała się zasponsorować naszemu działowi wyjazd integracyjny. 3-dniowy pobyt w miłym ośrodku w środku lasu gdzie nie było zasięgu - czyli warunki idealne. koleżanka z pokoju: Specjalnie dla ciebie się wydepilowałam... Ja: Mmmm, mam to traktować jako zachętę? koleżanka: Nie, mówię tylko jak się wczoraj poświęcałam. 2h później: koleżanka (szczęśliwa mężatka): W sumie to mogłoby tu być niezłe wesele. Ja: No proszzz, my tylko razem sypiamy, nie doszłyśmy jeszcze do etapu wesela... koleżanka: I po cholerę się depilowałam, zero perspektyw! Kolega (przy śniadaniu, po kolacji zakończonej o 4-tej nad ranem): Ale wczoraj popiłem, ale chyba było fajnie? Koleżanka: Spoko, zaraz Ci opowiem co wczoraj robiłeś! A gdzieś pomiędzy mgliście kojarzę szkolenie... |
Zakładki:
Blogi
Blogi*
Blogi 1
Blogi 2
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||